facebook

Komunikacja sklepów internetowych z użytkownikami często pełna jest pychy. Nachalna sprzedaż i ciężka droga do celu (zakończenie transakcji), mogą zrujnować sprzedaż nawet najlepszego produktu. Sklepy internetowe nie są wolne od grzechów. Poniżej zestawienie tych najcięższych…

 

1. Brak odpowiedniego pogrupowania asortymentu

Grupując dobra jakie strona oferuje, należy przeanalizować grupę docelową. Stworzenie person pozwoli zagregować i przetworzyć informacje, które dadzą odpowiedź czego oczekują klienci. Informacje na temat kim są i czym się interesują użytkownicy, przydadzą się przy projektowaniu strony. Już na tym etapie należy myśleć o narzędziach marketingowych jakie będziemy chcieli użyć. Znając możliwości Google Adwords, czy też Facebook Ads, możemy uprościć dostosowywanie strony do konkretnych kampanii.

Warto połączyć fantazyjne kolekcje produktów z użytecznym pogrupowaniem. Poniżej zestawienie asortymentu z uwzględnieniem rodzaju promocji:

a) Social media i fantazyjne kolekcje: na podstawie zainteresowań ,zachowań, sytuacji zawodowej, czy też wydarzeń z życia użytkowników, jesteśmy w stanie bardzo precyzyjnie dobrać asortyment dla konkretnej grupy docelowej. Dzięki pixelowi konwersji można również wyświetlić reklamę osobą, które były zainteresowane wcześniejszą, podobną kolekcją.

b) SEM i użyteczne informacje: wcześniejsza analiza słów kluczowych wpisywanych przez naszych potencjalnych klientów w Google, pozwoli zoptymalizować funkcjonalność wyszukiwarki na stronie sklepu internetowego z przyszłymi kampaniami SEM

 

2. Obowiązkowa rejestracja użytkownika

Większość użytkowników nie ma ochoty zakładać konta na stronie sklepu internetowego. Wg ankiety Webcredible.co.uk, 29% osób rezygnuje z zakupu, ponieważ nie chcą się rejestrować. Skrócenie ścieżki użytkownika do płatności jest najbardziej logicznym rozwiązaniem. Niestety wciąż istnieją sklepy internetowe, które oczekują na „dzień dobry” podania wszystkich informacji potrzebnych do transakcji. Rozbicie formularza na kroki może uratować sytuację. Pamiętajmy także, iż żmudne czynności wklepywania danych nie muszą być osamotnione. Idealne miejsce na podbarwienie przekazu storytellingiem marki. Jeśli chcemy, aby klienci posiadali konto na stronie, dobrym rozwiązaniem jest logowanie przy pomocy mediów społecznościowych.

logowanie_fb 

 

 

 3. Brak strategii content marketingowej

Google chce, aby wyniki wyszukiwania były jak najbardziej wartościowe dla internatów. Dlatego też najnowsze zmiany w algorytmach pozycjonowania stron biorą pod uwagę jakość treści prezentowanych na stronie, a co za tym idzie sygnały z mediów społecznościowych. Taki stan tworzy nowe wyzwanie przed sklepami internetowymi…

Marki powinny dać coś więcej klientom niż tylko zmyślne opisy produktów. W przypadku środowiska start upowego doskonale sprawdzają się treści, które rozwijają wiedzę klientów. Podobny mechanizm warto zastosować w sklepach internetowych, gdzie na dzień dzisiejszy, przemyślany blog to jest rzadkość. Znalezienie punktów stycznych pomiędzy działalnością sklepu internetowego, a zainteresowaniami klientów, w przypadku niektórych branż jest bardzo trudne, ale na pewno nie niemożliwe!

Dysponując wartościowym contentem, możemy budować viralowy efekt w social media, czy też budować bazę e-mailową, a to wszystko dzięki bramkowaniu treści przy pomocy takich rozwiązań jak np. Pay with Tweet . Jeśli będziemy prezentować treści interesujące dla fanów naszego profilu i spowoduje to ich zaangażowanie, wówczas zasięg organiczny przy innych postach (np. produktowych) zwiększy się.

 

4. Nie wykorzystanie potęgi technologii i kontekstu

Hello Bar to świetne narzędzie do zbierania adresów e-mail. Możemy dowolnie skonfigurować wyskakujące w przeglądarce okna pop-up. Szczególnie, iż narzędzie zadziała wtedy, gdy użytkownik zbliży się kursorem myszki do przycisku zamknięcia okna w przeglądarce.

Z kolei Snip.ly bardzo pozytywnie wpłynęło na działania z zakresu content curation. Dzięki narzędziu możemy nałożyć komunikat reklamowy na stronę zewnętrzną. Dotychczas ruch z social mediów był tracony na rzecz zewnętrznych wydawców, natomiast teraz jest możliwość przekierowania użytkownika na naszą stronę.

 

5. Brak optymalizacji strony pod kątem mediów społecznościowych

Większość użytkowników korzystając z naszej strony, równocześnie jest zalogowana do wybranej platformy social mediowej (najczęściej będzie to oczywiście Facebook). Odpowiednie umiejscowienie przycisków, które świadczą o zaangażowaniu, pozwoli wygenerować efekt „kuli śnieżnej”, co zwiększy zasięg naszych działań marketingowych.

W tym momencie najbardziej użyteczne wydaje się umiejscowienie wigdet’ów z boku strony internetowej. Takie możliwości daje narzędzie Add This, które ma gamę ciekawych rozwiązań w tym temacie.

 

6. Nudny remarketing

Największym atutem w rękach marketingowców jest efekt zaskoczenia. Nie ma nic gorszego niż nużące i przewidywalne reklamy. Listy remarketinowe dają ogromne możliwości, ale jednocześnie źle użyte, mogą dużo zepsuć. Pamiętajmy, aby w komunikacji z użytkownikiem poprzez remarketing, aby dać mu oddech na zastanowienie się (odpowiednie odstępy czasowe w trakcie emisji). Na pewno też użytkownik nie może poczuć się śledzony.

Konstruując działania remarketingowe należy doskonale przeanalizować naszą stronę internetową. W przypadku B2B bardzo cenne są wizyty na stronie „Cennik”, ponieważ wiemy, że ktoś może być poważnie zainteresowany naszymi usługami. Może się zdarzyć również sytuacja, w której konkurencja zainteresowana jest przejęciem naszego klienta i dlatego zagląda on na stronę z kosztami, aby porównać oferty.  Im więcej fantazji w działaniach remarketingowych, tym lepiej…

 

7. Brak eksperymentów

Marketing internetowy jest pełen zagadek i zbiegów okoliczności. Zadaniem growth hacker’ów jest znalezienie odpowiedniej metody przynoszącej wzrost ruchu. Nie musimy się koncentrować na wszystkich możliwych działaniach. Te, które się sprawdzają należy później skalować, aby osiągnąć odpowiedni efekt. Problem w tym, że to co działa dziś, jutro już może niekoniecznie, dlatego należy ciągle eksperymentować, aby słupki szły do góry. Warto zaznaczyć, iż eksperymenty mają sens, jeśli jesteśmy dobrze wyposażeni w narzędzia analityczne takie jak: Google Analytics, Crazy Egg, czy też Intercom.