facebook

Los bywa przewrotny. Początkowo znienawidzony przez właścicieli praw autorskich internet, wyznacza nową jakość w dziedzinie dystrybucji dóbr niematerialnych. Coraz wymyślniejsze algorytmy rekomendacji contentu, a także social mediowa kula śnieżna napędziły niespotykaną dotąd konsumpcje utworów chronionych prawem autorskim. A gdzie konsumpcja, tam digital marketing, dzięki któremu twórcy zaczynają zarabiać.

Apetyty są ogromne, szczególnie wśród brand managerów, którzy coraz intensywniej myślą w jaki sposób wykorzystać potencjał kultury w kontekście budowania świadomości marki. Youtube w ciągu kilku ostatnich lat wypłacić 1 bilion $ na rzecz przemysłu muzycznego. Reklama w internecie dużo szybciej rozwinęła się niż mechanizmy pozwalające kontrolować eksploatację utworów. Ogromna ilość naruszeń praw wyłącznych w tym zakresie jeszcze kilka lat temu rysowała wizję upadku branży filmowej i muzycznej.

Dzięki technologii fingerprinting’u internet z mętnego mułu przekształca się w zieleniejącą wodę, co powinno cieszyć właścicieli praw autorskich. Śledzenie plików video, czy też audio daje możliwość zablokowania dostępu do treści lub umieszczenia reklamy. Oczywiście takie działania trudno jest rozciągnąć na cały internet. Pomimo to istnieją ekosystemy zarządzania prawami autorskimi takie jak np. Content ID dla platformy Youtube. Tego typu rozwiązania stają się coraz powszechniejsze. Vimeo również wprowadził swoją własną wersję systemu zarządzania prawami autorskimi pod nazwą Copyright Match. Wykorzystano w nim opatentowane rozwiązanie firmy Audible Magic.

Technologia skanowania obrazu jest ogromnym postępem nie tylko z punktu widzenia kontroli praw autorskich, ale również ma przełożenie chociażby na możliwość rozpoznawania produktów przy pomocy aparatów fotograficznych, co na pewno w przyszłości zostanie wykorzystane przez Snapchat, czy też Instagram. Choć każdy kto korzystał z Google Images lub TinEye, wie, iż skanowanie graficznych treści póki co nie jest w 100 % doskonałe. Dlatego też nie można mówić o pełnej kontroli praw autorskich przy pomocy fingerprinting’u. Ciekawe podejście do problemu zakresu sieci reklamowych zaprezentowała firma Gum Gum, która stworzyła system przypisujący reklamę do danej fotografii niezależnie od tego gdzie w wirtualnym świecie zostanie ona umieszczona. Poniższy przykład prezentuje w jaki sposób można zarobić na niekontrolowanym rozpowszechnianiu wizerunku i zdjęcia, dzięki przypisaniu do obrazka reklamy kontekstowej.

gumgum

 

Wielbiciele twórczości niekoniecznie lubią przekazy reklamowe serwowane przy okazji upajania się contentem kulturalnym. Alternatywą są mikropłatności lub opłaty abonamentowe za serwisy streamingowe, czy też za e-wydania prasy.

Ponadto kulturalna oferta staje się częścią strategii coraz większej ilości firm, stąd rosnąca popularność custom publishing. Każdy brand zasponsoruje konsumentowi rozrywkę, jeśli kupi on jego produkt, stąd też Żywiec zastosował chwytliwe hasło w swojej komunikacji – „1 piwo=1 film”. Za sloganem reklamowym kryje się dostęp dla klientów tej marki do bezpłatnej platformy VOD.  Rozwój internetu w ostatnich kilku latach spowodował, iż oficjalnie można ogłosić sformułowanie „piractwo w sieci” za niemodne, a Metallica powinna przeprosić za pozwanie Napstera, który przecierał szlaki w zakresie eksplozji dotyczącej konsumpcji kultury.

 

 

Twórcy zyskali pole eksploatacji, które zmieniło dystrybucje sztuki i pozwoliło na globalizację w jej konsumpcji.